Zmiana przepisów o świadectwach energetycznych

Większość sprzedawanych mieszkań nie będzie musiała mieć świadectwa energetycznego, bo przepisy są nieprecyzyjne. Ministerstwo Infrastruktury chce to zmienić – informuje „Rzeczpospolita”.
Nowela zawiera wiele nieprecyzyjnych przepisów, a niektóre są wręcz sprzeczne z dyrektywą 2002/91/WE w sprawie charakterystyki energetycznej budynków. Według dyrektywy świadectwo powinny mieć nie tylko sprzedawane lub wynajmowane budynki, ale także lokale. Tymczasem nowela mówi, że lokale w budynkach ze wspólną instalacją grzewczą (takich jest najwięcej) wcale go nie wymagają. Jak czytamy dalej, ministerstwo chce to zmienić tak, aby polskie przepisy były zgodne z dyrektywą i nie budziły wątpliwości.
Ponadto nowela daje prawo do wydawania świadectw energetycznych osobom mającym wyższe wykształcenie magisterskie, pod warunkiem, że ukończą kurs oraz zdadzą egzamin państwowy – przypomina „Rzeczpospolita”. Do Ministerstwa Infrastruktury docierają skargi, że przepis jest niesprawiedliwy. Powoduje bowiem, że ten, kto jest np. historykiem i ma tytuł magistra, może nabyć uprawnienia do wydawania świadectw, a inżynier budownictwa, który nie zawsze jest magistrem – nie ma szans. Ministerstwo planuje to zmienić, ale nie postanowiło jeszcze, że zmiany obejmą także osoby z licencjatami.
Nowe przepisy nie przewidują odpowiedzialności zarządcy i właścicieli budynków (lokali) za brak świadectwa. Nic nie mówią też o tym, że certyfikat ma być obowiązkowym załącznikiem do aktu notarialnego sprzedawanego lokalu – dodaje gazeta. Co więcej, nowela nie reguluje odpowiedzialności wydających świadectwa, kiedy okaże się, że zawierają one wady. Jedyna więc możliwość to skorzystanie z przepisów kodeksu cywilnego dotyczących wad fizycznych budynków i rękojmi, co nie jest takie proste.

Źródło: „Rzeczpospolita” 08.05.2008 (za KRN.pl)

Napisz odpowiedź